Pomoc myśliwych dla Biebrzańskiego Parku Narodowego

W ostatnim tygodniu kwietnia w wyniku wielomiesięcznej suszy, a także na skutek wielu sprzyjających rozprzestrzenianiu się ognia czynników, doszło do największego w historii Biebrzańskiego Parku Narodowego pożaru. Żywioł objął jedną dziesiątą powierzchni parku, w którym spłonęło 5280 ha. W przeważającej części ogień pochłonął niegdyś podmokłe łąki, trzcinowiska i zakrzaczenia, które teraz przypominały afrykańską sawannę.

W akcji gaszenia pożaru brało udział 1500 strażaków, 300 ratowników, 6 samolotów czarterowanych przez Lasy Państwowe, a także helikopter. Zaangażowani byli leśnicy z Nadleśnictwa Knyszyn, Rajgród, Czarna Białostocka, żołnierze WOT, harcerze, rolnicy, samorządowcy, wolontariusze.

Swój wkład w działania wnieśli także myśliwi, którzy zajęli się logistyką przerzucania strażaków oraz ich sprzętu. Myśliwi posiadali przewagę w postaci odpowiednich pojazdów terenowych, a także służyli za pomoc przewodniczą w dobrze sobie znanym terenie. Pojazdy myśliwych przerzucały lekkie pompy pobierające wodę z niewielkich zbiorników w terenie, a także węże i tłumice.

W akcję włączyli się w sposób zorganizowany myśliwi z okolicznych Kół Łowieckich takich jak „Łoś” Mońki, „Łoś” Rajgród, a także „Łoś” Czerwony Bór. Działania w terenie były tak obszerne i wiemy o anonimowym zaangażowaniu się myśliwych także z innych kół.
Po ugaszeniu głównych ognisk pożarowych myśliwi monitorowali teren przy użyciu własnej termowizji wskazując strażakom miejsca, które powinny być dogaszone.

Więcej na temat akcji przeczytacie już niedługo na łamach Łowca Polskiego w tekście Kolegi Macieja Choteckiego. Tymczasem pozwalamy sobie na cytat z artykułu Macieja:

Jak powiedział dr Andrzej Kruszewicz – łatwo być aktywistą mieszkając na siódmym piętrze w bloku.’ Oczywiście aktywiści pojawili się na miejscu, pod koniec pożaru, gdzie przypomnieli światu swoje istnienie. Z transparentem w dłoniach mając w tle spopielone łąki opowiadali o zmianach klimatu – obraz bardzo wymowny, a jednocześnie smutny. Nie było ich na miejscu, gdzie toczył się bój o życie, przybyli gdy pomoc nie była już potrzebna. Przybyli z zewnątrz tworząc kolejne podziały. Jestem zdania, że jeśli będziemy mieć dobre relacje z rolnikami, ludźmi z małych miejscowości, będziemy silni. Łowiectwo to jeden z elementów ochrony przyrody, a myśliwi to jej strażnicy.

Pomoc przy gaszeniu pożaru nie jest jedynym wkładem w działanie myśliwych przy pomocy Biebrzańskiemu Parku Narodowemu. Obecnie trwa akcja instalwoania 65 budek budek lęgowych i 31 koszy lęgowych dla ptaków chronionych w otulinie południowego basenu Parku. Zaangażowani są w całą akcję myśliwi z ZO Łomża, jak i stażyści.

Jednocześnie w tym roku myśliwi nie będą polować na rodzime gatunki ptaków w otulinie Parku, a w terminie maja i czerwca myśliwi będą współpracować z rolnikami podczas sianokosów. Ponownie dzięki użytecznej przy walce z ASF termowizji przeszukiwać będą teren by przenosić zwierzęta w miejsca bezpieczne.

W dniu 6.05.2020 Łowczy Krajowy Paweł Lisiak spotkał się z myśliwymi na terenie strzelnicy Okręgu Łomża w celu podziękowania za bezinteresowne zaangażowanie, wyrażając jednocześnie uznanie za poświęcenie.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp