Wkraczamy w czas polowań zbiorowych. W jesiennej kniei posłyszymy rogi, a z zawieszonego nad ogniskiem kociołka dojdzie nas apatyczna woń potraw kuchni myśliwskiej. Po powrocie z lasu, zanim uporządkujecie wrażenia, sięgnijcie po październikowy numer „Łowca Polskiego”. Oto, co dla Was przygotowaliśmy:
– Rawhide to nowy turecki sztucer systemu lever action, oparty na sprawdzonych amerykańskich wzorach – objaśnia Marek Czerwiński. – Zakup tej broni – klasycznego repetiera w nowoczesnym wydaniu – polecam nie tylko wielbicielom westernów, ale przede wszystkim fanom polowań zbiorowych;
– zabieranie psa na ambonę ma kilka zalet – przekonuje Andrzej Wilczopolski. – Pierwszą z nich jest natychmiastowa gotowość do pracy po strzale. Drugą – wskazywanie zachowaniem nadchodzącej zwierzyny. Trzecią fakt, że w mroźne noce nasz pupil działa jak naturalny termofor. Czwartą zaś zaletą są częste wspólne wyjazdy na polowanie, które z każdym kolejnym doświadczeniem czynią z niego pełnokrwistego psa myśliwskiego;
– babie lato, złote popołudnia i dym z ognisk, w których palą się łęty i pieką się ziemniaki – opowiada Paweł Pypłacz. – Z buraczysk i kartoflisk Ritz, mały münsterländer, podnosi stadka kuropatw, które po strzale wiesza na trokach mój syn. Tak pięknie było jeszcze 30 lat temu. I komu to przeszkadzało?
– kultura łowiecka znajduje się obecnie w sytuacji paradoksalnej – pisze dr hab. Aleksandra Matulewska. – Z jednej strony stanowi wielowiekowy element europejskiego i polskiego dziedzictwa, z drugiej – coraz częściej oceniana jest wyłącznie przez pryzmat współczesnego sporu o dopuszczalność zabijania zwierząt;
– w „Potopie” Andrzej Kmicic, któremu oczy zaiskrzyły się na widok Oleńki, zasiadłszy do wieczerzy, pochwalił wyborny półgęsek – przypomina Tomasz Michalski. – Wiedział, co mówi, bo niczym lepszym ugościć go nie było można! My również możemy popróbować tej wyśmienitej wędliny i będzie to najlepsza nagroda za ofiarną walkę z IGO;
– pieczone w brytfance z jabłkami lub na rożnie, bardowane słoniną i duszone w liściach kapusty albo w winie i maśle, wreszcie – podawane na azjatycką modłę – roztacza apetyczne wizje Jolanta Maślak. – Dzika kaczka to wdzięczny surowiec kulinarny!
Zapraszamy lektury!
Redakcja